Rekolekcje Harcerskie w Hufcu Jasło (2010-03-12 - 2010-03-14)
2010-03-18 19:20 dodane przez: Wojciech Zajdel
Czy można było sobie wymarzyć bardziej atrakcyjne rozpoczęcie rekolekcji harcerskich w tym roku? Sądzę, że nie. A tego kto oczekiwał więcej w swoich marzeniach z miejsca zgłaszam do nominacji na największego marzyciela! Wczytajcie się dobrze wilcze siostry i bracia bo było to tak...
Wyruszyć mieliśmy z rynku kołaczyckiej punktualnie autobusem o 13:54. Byśmy mogli uczynić to wszyscy zgodnie razem wyznaczona została godzina 13:40 na spotkanie. I po raz kolejny okazało się, że 15 minutowy zapas dla niektórych to jeszcze za mało... W tym miejscu powinny się rozwiać wątpliwości Berdzia czemu tak WCZEŚNIE mieliśmy się spotkać na rynku. Odpowiedź jest prosta. Bo jest ktoś taki jak *********** (zagadka dla Was Moi Drodzy) i ma spóźnianie najprawdopodobniej we krwi... Bo gdzież by indziej?! ;)
W niepełnym składzie i bez wpisowego od dh Oleńki (która wpłaciła je swojej zastępowej, która to z kolei postanowiła że najbezpieczniejsze będą u niej w domu...) dotarliśmy w dużym Jaśle na miejsce naznaczone mianem terenu odjazdu do Desznicy. Dzięki temu, że są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie dotarła do nas owa spóźnialska osoba czyli ***********.
Kiedy już nadjechał autobus, wraz z pozostałymi uczestnikami rekolekcji zajęliśmy w nim wygodne fotele i pod czujnym okiem opiekunów wyruszyliśmy w pełną atrakcji podróż. Mieliśmy także do pokonania pieszo dość wymagający odcinek trasy... Trasy o długości mostu między Kątami a Desznicą. Ostatnim a zarazem drugim odcinkiem pieszym było wyczerpujące wyjście pod górkę „plebańską”. Oj niektórzy to się nawet spocić zdążyli! Mówię tu w swoim imieniu. Pod nieobecność dh Kapelana pozwoliliśmy sobie za jego wcześniejszym pozwoleniem rozgościć się w domu rekolekcyjnym, podzielić się na drużyny i zakwaterować w pokojach. Jak zwykle kadra mogła liczyć na luksusy, w tym roku w postaci osobnych pokoi. (ja miałem do wyboru 6 łóżek aż... ciekawe czym sobie zasłużyłem?)
Po rychłym przybyciu dh Kapelana odbył się apel inauguracyjny. Były mianowania, powitania, plan dnia... Krótko mówiąc, wszystko czego dusza zapragnie. Po apelu, byśmy mogli dobrze rozpocząć rekolekcje udaliśmy się na Mszę Świętą. Rozgrzani do czerwoności od zamodlenia wróciliśmy do ośrodka by zapełnić ubytki w naszych żołądkach. Podczas kolacji niepodzielnie rządził biały ser swojskiego pochodzenia. I do tego rybka... Rybka jednak lubi serek. ;) Rozkoszować tym pysznym posiłkiem mogliśmy się dzięki wyśmienicie wykonanej pracy ze strony III Drużyny Rekolekcyjnej. Chłopaki znają się na rzeczy. Co tu dużo mówić, nikt tak nie nakrywa do stołu jak oni. Zmywanie też im wyśmienicie poszło.
Pełni energii i jedzenia wysłuchaliśmy pierwszej nauki rekolekcyjnej z której dowiedzieliśmy się, że tematem przewodnim rekolekcji będzie Przyrzeczenie Harcerskie oraz Prawo Harcerskie. Kolejnym punktem była Droga Krzyżowa podczas której „spóźnialska” osoba czyli *********** czytała rozważania. Przynajmniej co drugie. Aby przyjemnie zakończyć pierwszy dzień naszego wyjazdu kadra postanowiła uraczyć wszystkich przed snem ( a po wcześniejszym umyciu się, przynajmniej przez niektórych, tych bardziej rozrzutnych) bają na dobranoc. No może nie do końca bają. Był to film dokumentalny będący relacją ze Zlotu z okazji 80-lecia harcerstwa. Zaciekawił on wszystkich a niektórych nawet w tym stopniu, że przymykali oni oczy by przenieść się w wyobraźni na teren zlotu. Dosłownie odpłynęli oni oczami wyobraźni... Potem dołączyła do nich reszta, z tym że już w pokojach swoich i poszliśmy wszyscy spać. Przynajmniej tak mi się wydawało. W tym miejscu dodać muszę również, że w pokoju starszych chłopaków z III Drużyny Rekolekcyjnej pojawił się tajemniczy dh Piotruś, który jakby sprawiał wrażenie, że spał tam od zawsze... Pozdrowienia dla niego!
Wypoczęci, pełni entuzjazmu i nieokiełznanej energii rozpoczęliśmy drugi dzień rekolekcji od wspólnej modlitwy. Troszkę się ona nam opóźniła bo... dh Kapelan sobie zaspał. Bo przecież raz w roku można! Każdemu! ;) I jak to bywa na harcerskich wyjazdach: apel, śniadanie, chwila wytchnienia i do pracy. Do pracy w grupach a raczej w drużynach. Krótkie wprowadzenie ze strony dh Kapelana i udaliśmy się do osobnych pokoi, by w swoim gronie dyskutować nad przydzielonymi punktami Prawa Harcerskiego. Najdłużej a tym samym najwnikliwiej i najszczegółowiej pracowała III Drużyna Rekolekcyjna. Ostatnim punktem programu przed obiadem było wspólne spotkanie i omawianie wniosków wynikłych z dyskusji. A wnioski były bardzo zaskakujące. Bo czy ktoś pomyślał, że okna można odkurzać? Ostrzeżenie: nie próbujcie tego sami w domu!
Obiad, co tu dużo mówić... Naleśniki po meksykańsku! Za te cudne naleśniki: serce, duszę bym dał. Kto spróbował, ten wie. Reszta niech żałuje. O! :P
Później niektórzy leniuchowali wylegując się w swoich łóżkach a inni postanowili spalić kalorie urządzając zapasy w stylu wolnym. Tak, mam na myśli chłopaków ze wspaniałej III Drużyny Rekolekcyjnej. Niestety w ich trakcie ucierpiał dh Piotruś, ale wyszło mu to nawet na dobre gdyż odrodził się później jak Feniks z popiołów i to nawet większy jakby ciut.
Przygotowanie do spowiedzi, spowiedź, przygotowanie do Eucharystii i sama Eucharystia. To były następne punkty rekolekcji. I wreszcie to na co praktycznie wszyscy czekali. Upragnione wyjście do sklepu. Oj tak, wzrosły i to znacznie obroty małego sklepu w Desznicy. Nie obyło się również bez walki na śniegu, w trakcie której to niewinne osoby (mam na myśli siebie) straciły nawet guziki od swoich kurtek. Właściwie to jeden. Ale cenny był...
Obficie zaopatrzeni w słodycze i ciastka (na późniejszą porę) wszyscy ochoczo spałaszowali kolację, by spotkać się po niej we wspólnym kręgu na obrzędowym świeczkowisku. Nie zabrakło na nim chwil zadumy, wspólnego śpiewania, czytania wierszy... Oprócz tego każda drużyna opowiadała o swoim bohaterze, niektórzy nawet używali nowoczesnej technologii i czytali „krótkie” życiorysy za pomocą telefonów komórkowych połączonych z globalną siecią, internetem. Na sam koniec, każdy mógł podzielić się z pozostałymi ciekawymi, zabawnymi historiami z obozów, zimowisk, wyjazdów harcerskich jakich był świadkiem. Z dużym zachwytem i zaciekawieniem słuchało się opowieści dh Józefa, Kapelana Hufca Jasło.
Po obrzędowej iskierce, znaku pokoju i braterstwa, wszyscy ruszyli do łazienek pod prysznice. Wszak to sobota była. W ten dzień nawet najwięksi przeciwnicy kontaktu z mydłem i wodą się przełamują. Tak też było z chłopakami z III Drużyny Rekolekcyjnej. Tylko dh Piotruś pozostał niewzruszony. Jak zwykle zresztą. ;)
Noc minęła dla niektórych niezwykle szybko. Może nawet za szybko. I tak obudzeni przez gwizdek dh Magdy, oboźnej (tudzież obornej bądź obozowej) stawiliśmy się wszyscy na modlitwie porannej oraz apelu. Po śniadaniu zaś nadszedł czas na wielkie porządki, pakowanie się i doprowadzanie ośrodka rekolekcyjnego do olśniewającej czystości. Poszło szybko i sprawnie. III Drużyna Rekolekcyjna może nie była najszybsza, jednak okazała się najlepszym przykładem świetnego rozplanowania przeznaczonego czasu. Bez pośpiechu, z wielką dokładnością uporała się z porządkami na czas punktualnie. Tej punktualności mogła by się nauczyć „spóźnialska” osoba czyli ***********.
Na szczęście nie spóźniła się ona na Mszę Świętą, gdzie nawet aktywnie uczestniczyła czytając II czytanie. Razem z uczestnikami rekolekcji, mieszkańcami Desznicy w Eucharystii uczestniczyła spora grupka seniorów z naszego hufca, która przybyła tam by przeżywać swój dzień skupienia. Po wspólnym odśpiewaniu Modlitwy Harcerskiej powróciliśmy do ośrodka, gdzie czekał na nas już przepyszny obiad przygotowany przez pana Stanisława. Ostatnim punktem rekolekcji był apel końcowy. Były pochwały, podziękowania, upominki a także znalazły się wszystkie zagubione w tajemniczych okolicznościach rzeczy. Nawet jakiś bezpański telefon się znalazł. Niestety, bez wieści przepadł dh Piotruś. Dlatego zgodnie i jednogłośnie III Drużyna Rekolekcyjna na znak żałoby postanowiła uczcić to przykre wydarzenie postawieniem swoich chust na baczność. (P.S. Piotrusiu, będziemy tęsknić...)
Hojnie obdarowani przez dh Kapelana, złożyliśmy mu na koniec za sprawą dh Komendantki życzenia z okazji zbliżających się imienin. Byli i tacy, którzy nie chcieli wracać i skłonni byli zostać gosposią na plebani dh Kapelana. Tak, był to dh Tomasz. Oj zadziwił mnie tą deklaracją.
Stęsknieni jeszcze przed wyjazdem, jednak musieliśmy się pożegnać z gościnnymi progami domu rekolekcyjnego w Desznicy i autobusem wróciliśmy do Jasła. Stąd już blisko było nam do Kołaczyc. Przynajmniej większości z nas. Mam nadzieję, że wszystkim się podobało. Bo mi i to bardzo. A jak to powiedział dh Kapelan: „Udowodniliście w tym roku, że mała ilość uczestników może przełożyć się na wysoką jakość”.
Autorem powyższych słów jest dh enzo,
pełniący podczas rekolekcji funkcję drużynowego III Drużyny Rekolekcyjnej





















